Studenci a uroda

Przeciętny student oprócz potrzeby inwestowania w swoją edukację chciałby spełniać się również w innych dziedzinach. Nie chodzi tu o nagminne przesiadywanie w pubach i wlewanie w siebie hektolitrów piwa dla zatopienia smutków.

Każdemu z nas, studiującym bardzo zależy na tym, aby oprócz wydawania pieniędzy na jedzenie, spanie i książki można było zadbać o swój wygląd i stan swojego ciała oraz ducha.

Moda studencka uległa znacznym przeobrażeniom. Tak jak jeszcze 20 lat temu student kojarzył się wszystkim z intelektualistą w powyciąganym swetrze i dziurawych butach, tak teraz jest zupełnie odwrotnie. Każdy chce wyglądać trendy i markowo- a co za tym idzie- spory wydatek finansowy jest nieunikniony. Uroda sklepów odzieżowych kusi mirażem niezwykłości?Dieta i fitness to pojęcia znane studentom raczej połowicznie. Wedle starego powiedzenia ?student wiecznie głodny chodzi? nie ma mowy o jakiejś wyszukanej świadomej diecie. Efektem tracenia na wadze jest zazwyczaj problem finansowy i utrudnienia związane z nieumiejętnością planowania wydatków.Z fitnessem tez raczej pod górę.

Karnety w centrach odnowy fizycznej sięgają zbyt wysokich kwot jak na możliwości studentów. Czasami musi wystarczyć podrzędna siłownia lub zwyczajne wychowanie fizyczne w ramach zajęć na uczelni. Jak pogodzić przyjemność studiowania z zaspokojeniem potrzeb dbania o własny organizm z domieszką spełniania próżnych pragnień raz na jakiś czas? Wielu studentów pracuje od pierwszego roku.

Niektórzy mają szczęście i zahaczają się o branżę, w kierunku której się kształcą. Ci z mniejszym szczęściem udzielają korepetycji, pracują w Mcdonaldzie czy dorabiają w ochronie. Morał z tego taki, że studia wcale nie są przedłużeniem młodości. Coraz częściej okazuje się, ze to po prostu radykalny wstęp do dorosłego, okrutnego życia.

Dodaj swój komentarz

Musisz się zalogować aby móc komentować.